22 września 🙄

Faktem jest to, że dwa miesiące tutaj nie zaglądałam. W zasadzie to nawet nie wiem kiedy to tak szybko minęło . Zaczęłam po raz kolejny nową szkołę w nowym środowisku, ostatnie tygodnie nie były za najłatwiejsze, zaczynając od zorientowania się z dojazdami, pilnowania zegarka, przechodząc przez kontakty z zupełnie nowymi osobami, poznanie nowych twarzy, zaklimatyzowanie się w nowym miejscu, aż po pierwsze konflikty, pierwsze emocje, odczucia, epizody depresyjne jak i nerwicowe, wykańczające mnie od środka. Mimo tego .. dąże wszystkimi siłami by utrzymać się w szkole. Tu podejmuje decyzje o korepetycjach a zupełnie nie daleko potrzebuje powrotu na terapie, problem w tym, że nie mam na to wszystko czasu. Na czym sie tu już skupić ? Szkoły zawalić nie moge , bo rok mam juz w plecy z powodu moich stanów, jednocześnie zależy mi na dalszej edukacji. Jestem w kropce. To tylko tak wszystko pięknie i fajnie wygląda a w rzeczywistości idzie sie zagnębić. Tu za dużo godzin nie można opuszczać, a z drugiej strony ja po prostu potrzebuje izolacji w swoim własnym świecie. Jak żyć?

Przyglądając się co niektórym osobom w szkole wyczuwam, że istnieją takie osoby, które kryją się pod tzw. maskami. A z tego co wiem, maskowanie się jest powodem strachu, lęku czy też stresu.. Przykro sie na to patrzy, jak codziennie muszą odgrywać ten pieprzony spektakl, by czasem nikt ich nie wyśmiał, a przede wszystkim jakby tu rzec? zbytnio nie poznał. Boją się opini i reakcji innych, z tej strony rówieśniczej. Obawiają się odrzucenia . Jakby odrzucenie byłoby czymś wręcz dramatycznym porównując do.. – końca świata. Nie mi tu oceniać, po za tym w każdej klasie możemy dostrzec gołym okiem, osoby odrzucone przez grupę, wystarczy tylko przyjrzeć się zaistniałej sytuacji. Szkoła na ogół ma lekkie uchylenia od normy, niedociągnięcia co da się przełknąć. Ujęłam to w taki sposób, że nowy rok szkolny jest żartem już przed jego startem. W sumie to pierwsze jakieś tam moje wizje mam za sobą.. Czytałam dzisiaj pewny artykuł, który bardzo mi się spodobał. A zacznę od tego, że statystycznie rośnie liczba młodych osób popadające w ;

– depresje

– depresje dwubiegunową

– zaburzenia lękowe tzw. nerwice lękową

– schizofremie

Co druga osoba doznała epizodów depresyjnych pomiędzy 16 a 18 rokiem życia.

Ludzie z depresją wydają się szczęśliwi a ci z zaburzeniami lękowymi – zrelaksowani. Pierwsza zmyłka na pierwszy rzut oka.

Wybieranie maski to pierwszy dobrowolny gest, który niestety cechuje się samotnością 😧.

Reklamy

Oczami człowieka

Cześć , moi drodzy, właśnie do was powracam 😗 Niestety praca mnie ogranicza z dodawaniem wpisów, jak i również byłam wymęczona i musiałam odespać. Ostatniego czasu dużo się wydarzyło .. choroba trochę mnie ogranicza z utrzymywaniem dłuższego kontaktu z ludźmi, ale kiedy natrafię na w porządku osobę , to buzia mi się nie zamyka. Otóż idąc ostatnio ulicą w mieście obserwowałam tą całą naszą rzeczywistość. Jakaś pani siłowała się z zakupami. Tutaj interwencja policji bo ktoś napadł na jubilera. Tam młodzi nastolatkowie pod wpływem dopalaczy. Samochody przejeżdżające 24 na 24 godziny na dobę, to wszystko dzieje się w maxymalnym tempie. Ludzie spieszący się do pracy, wychodzą o 06;00 wracają na czterech o 20;00. Wszyscy gonią pieniądze, bo przecież za coś trzeba żyć . Czuje się taka zamotana jak i trochę wydaje mi się to wszystko takie ..nie wiem.. nieprawdziwe ? ale tak czy siak dzieje się na prawdę . Boli mnie to, że alkohol dostępny jest w każdym monopolowym, a żeby komuś choremu , ciężko choremu podać lek z narkotykiem , to absolutnie nie, bo jest w naszym kraju nielegalne, żeby choć troszkę ulżyć osobie cierpiącej w bólu. To jest po prostu poezja. Powiem wam, że dziwnie się z tym wszystkim czuję. Dzieci, które siedzą w domach dziecka. Takie, które mają alkoholizm w domu. Mobbing fizyczny, psychiczny też . Policja, która wiecznie rozkłada ręce , no bo przecież nic nie możemy zrobić . Trzeba osobiście udać się do adwokata , dać mu w łapę, wtedy wszystko automatycznie się da. Dopiero wyciąganie jakich kolwiek konsekwencji takich służb jak policja, będzie wtedy, kiedy wydarzy się jakaś tragedia . Tłumacząc im, że dojdzie do nieszczęścia, to może wtedy to zauważą. Usłyszałam jak się będziecie lać to się będziecie lać, możecie się nawet pozabijać. To jest po prostu cyrk, co dzieje się na tym świecie. Tęsknię za tymi czasami, kiedy nie byłam praktycznie niczego świadoma i nie przywiązywałam do takich sytuacji uwagi. Uciekam od tego wszystkiego , zamykam się w domu z chcę poczuć ulgę . Chce odpocząć , zrelaksować się , ale się nie da, problemy są zawsze na wyciągnięcie ręki . Mam ochotę spakować walizki i polecieć na księżyc , bo to wszystko za dużo na moją głowę . Śnią mi się po nocach koszmary, boje się kolejnej nocy . Zabijam to wszystko treningami, aż do wycieńczenia. To już będzie 6 tydzień . Nie chcę dołować mamy i zamartwiać, bo i tak za dużo już ze mną przeszła, też ma swoje zmartwienia. Nie chcę pokazywać tej bezsilności, tego smutku, zmęczenia organizmu. Po prostu biegnę do przodu i biorę to wszystko co się dzieje w wokół na klatę . Człowiek potrafi bardzo dużo znieść i to wszystko zależy od tego jak do pewnych sytuacji podchodzimy. Od naszego toku myślenia . Wiem, że kolejny dzień na mnie czeka i nowe wyzwania przede mną. Jestem świadoma tego, że inni cierpią bardziej. Świadomość tego, że nie jestem sama na tym świecie przynosi mi dużo energii, by to wszystko pokonać, bo jednak na każdym kroku tak się dzieje. Wszędzie dobrze gdzie nas nie ma . Dobranoc 💕 Jutro postaram się odezwać .

Jestem więc żyję

i z życiem się zmagam

może kiedyś zrozumiem

jaki był sens tych zmagań

choć życie czasem dokuczy

ja się nie poddaję

ja ufam pomimo wszystko

trzymając w ręku

różaniec

Kiedy cierpienie przynosi lęk..

Może zacznę od tego, że niedługo przeminie lipiec. To będzie dość długi wpis, bo niestety nie znalazłam czasu przez tydzień by się tu zjawić. Od dłuższego czasu pomagam ludziom w problemach na grupach jak i w rzeczywistości. To prawda, że to lubię, tyle, że czasami naprawdę czuję się osaczona, przygnębiona z powodu tego co dzieje się w życiu, kiedy tego doświadczam. Nie oszukujmy się też jestem człowiekiem i też przechodzę różne trudne sytuacje w życiu, potrzebuje odpoczynku jak każdy z nas. Dzisiaj był właśnie taki dzień, kiedy odcięłam się od rzeczywistości i pojechałam nad jezioro odpocząć, pogoda dopisała . Czasem warto się zregenerować, a nawet trzeba. Wracając do tego.. ostatnio pisała do mnie dziewczynka, może ma z 10 lat, max 11. Opowiedziała w skrócie mi o tym, że mieszka w domu dziecka, nie ma swojego domu ani rodziców. Opiekunowie na nich krzyczą i rzucają sarkastyczne słowa, które naprawdę te dzieci bardziej przytłaczają. One siedzą w kątach, płaczą i się okaleczają. Bardzo było mi przykro, próbowałam ją jakoś uspokoić, choć wiem, że na długo moje słowa nie pomogły i tak siedząc i czytając, dotarło do mnie, że sama kiedyś mówiłam, że tak bardzo cierpię..ale kiedy..zobaczyłam to..uświadomiłam sobie, że inni mają gorsze problemy, traumatyczne przeżycia. Kieruje to najbardziej do młodych osób, które wciąż narzucają swoim rodzicom jak im bardzo źle, ci, którzy cierpią z powodu rozstań z chłopakiem . Rozumiem waszą rozpacz z takich powodów, ale nawet jeśli, pamiętajcie, że inni mają sto razy gożej, ale dzielnie walczą do końca, mimo, wbrew i przeciw temu co się dzieje. Kilka dni temu miałam konflikt w rodzinie a właściwie nie był związany ze mną.. trochę się dziwię temu co się wydarzyło, ponieważ nie wiedziałam, że dorośli ludzie mogą tak przeżywać błahe sprawy a w zasadzie normalne, standardowe sytuacje. Ja jako 17 latka to powiem wam, że siebie podziwiam, bo patrząc na niektórych dorosłych i uważnie ich słuchając to na prawdę nie radzą sobie sami ze swoimi emocjami tak jakby byli w wieku nastoletnim. Ogólnie dużo było sytuacji, kiedy brałam w nich udział , ale nie wracajmy już do przeszłości. Otóż ja już dzisiaj po treningu, jestem bardzo zmęczona a wręcz wycieńczona. Oglądałam taki filmik,22 letnia dziewczyna niecały rok po nagraniu go, zmarła na nieuleczalną chorobę – mukowiscydozę, też mnie to ogromnie poruszyło, moi drodzy dlatego doceniam każdy dzień i próbuje go wykorzystać w pełni, mamy szansę żyć a co niektórzy tylko o tym marzą! żeby przywrócić się do zycia, żeby odzyskać zdrowie. Moja choroba też mnie wiele nauczyła i kiedy byłam w najgorszym stadium nie poddawałam się , oczywiście są chwile zwątpienia, płaczu, bezsilności, ale myślę , że każdy ma gorsze dni i musi się wypłakać w poduszkę , a potem wstać ! spojrzeć w lustro i powiedzieć sobie „JESTEM DZIELNA ” „SILNA NA TYLE, ŻE SOBIE PORADZĘ” . Nie wiem jak to wygląda u was, ale ja kiedy dotkę dna to później mam taką energię , że mogłabym góry przenosić, motywację, która ciągnie mnie do przodu . Bardzo dużo by tu opowiadać. Powoli przygotowuję do szkoły..dzisiaj miałam wolne od pracy, więc na tym skorzystałam . Następny weekend cały minie mi w pracy także .. muszę nabierać sił:)

Dobranoc, miłych snów

13/14/15 lipca

Kilka dni mnie tu nie było z powodu nadmiaru zajęć , kiedy wracałam do domu szłam spać także ..

Na ogół mam infekcje i zaburzenia lękowe nawróciły z powrotem ..czuje się okropnie i te uczucie kołysania przedmiotów ..😐 od piątku do dziś byłam w pracy .. teraz jadę w sobotę . Szefowa wzbudziła we mnie mieszane uczucia.. i .. w sumie się nie przejmuje tym czy tamtym, ale mam dość zwracania ma mnie uwagi i pytań ..dlaczego dzisiaj jestem taka i owaka ..😒 czy naprawdę ciężko zrozumieć, że człowiek to też istota, która ma prawo mieć gorszy dzień ? nie wyspać się , źle się czuć ?.. Nie lubię takich sytuacji, tylko wyjdę za drzwi bez makijażu to odrazu leci masa pytań „DLACZEGO”?. Mam swoje powody dla, których niewyraźnie wyglądam i nie muszę nikomu nic tłumaczyć. Jednakże..zawsze coś wymyślę na poczekaniu, byleby tylko zakończyć ten temat. Kobieta z charakterem, bogata i na ogół czuje, że próbuję się wywyższać od innych, ale wiadomo pieniądze do głowy uderzyły, mniejsza. Przebiegłam dzisiaj 2 km, żeby tylko się jakoś wyżyć, wyrzucić te emocje z siebie. Jest ciężko funkcjonować, ale ciągle do przodu, staram się nie przejmować . Teraz 5 dni odpoczynku i w weekend z powrotem . Jestem ciekawa kolejnych dni . Dużo się dzieje w te wakacje, sporo ludzi poznałam, dużo sytuacji stresujących jak i przyjemnych . Schudłam 4 kg w trzy tygodnie i mam coraz więcej motywacji do walki ze zbędnymi kilogramami. Jutro zaczynam czwarty tydzień . Jestem mega zmęczona, ale postaram się coś jeszcze napisać. Jutro jadę do babci, bo źle się czuje i sama w domu wolę nie zostawać. Nie wiem jak to będzie ze szkołą, czy będę w stanie funkcjonować normalnie bez żadnych objawów..ale narazie wymazuje to z pamięci, co ma być to będzie. Cały czas wyciągam wnioski z doświadczeń i staram się ulepszać swoją osobowość, swój charakter. Cały czas mam nadzieję na lepsze jutro i tego się trzymajmy ..

~pogubiona w swoim własnym świecie

Błędne spostrzeganie siebie

Zastanawialiście się kiedyś nad tym, skąd bierze się zaniżona samoocena ?

Otóż, ktoś musiał dobitnie wam wmawiać, że do niczego się nie nadajecie albo byliście wyśmiewani przez inne osoby bądź jesteście, a to, że ktoś ciągle was krytykuje na każdym kroku, że paskudnie wyglądacie, słuchacie okropnej muzyki.. i w takich momentach wasza podświadomość zapisuje takie treści i wbija wam je do głowy, poprzez to właśnie występuje zaniżona samoocena . Ja osobiście w szkole najczęściej byłam krytykowana, bo przez rodzinę bardzo rzadko albo wcale. Kiedyś nawet byłam zszokowana, że dorosła kobieta, która jest na stanowisku nauczycielki, próbuję wmawiać pozostałym, że niczego w życiu nie osiągniemy jak i porównywanie innych załóżmy, wasza koleżanką z klasy zrobiła to lepiej niż wy, widzę w niej potencjał. Co prawda starsi powinni dawać przykład, prawda? A potem wielkie zdziwione oczy , że jedno drugiego poniża, wyśmiewa, skoro z góry ktoś na wyższym stanowisku daje taki przykład. Spostrzegłam kiedyś siebie, tak jakbym była z gorszego sortu. Teraz wybiłam sobie to naszczęście z głowy, bo każdy jest wartościowy na swój sposób. Według mnie nie ma lepszych czy gorszych, wszyscy są na równi a przynajmniej powinni być tak spostrzegani przez innych. Teraz przyciągam do siebie ludzi , żartuje , śmieje się, kiedy trzeba zachowuje powagę i staje się taka niezależna od nikogo, kiedy trzeba to pomogę, dam wsparcie, pomocną dłoń. Dlatego inni mnie cenią za to co robię i jak się zachowuje a najlepsze jest to, że są to osoby o wiele starsze ode mnie. Jakiś czas temu stosowałam autoagresję na sobie, z każdą krytyką, narastała we mnie coraz większa złość, smutek, rozczarowanie, przygnębienie ? .. karcilam się za innych, wiem, że byłam głupia i samookaleczanie nie rozwiąże naszych problemów a blizny zostają nam do końca życia, dlatego teraz się ich wstydzę. To co dzieje się teraz jest chwilowe , więc nie warto robić sobie krzywdę , która zostanie z nami na zawsze. Teraz te blizny przypominają mi o przebytych traumach, kiedy tylko spojrzę, co nie jest przyjemne. Nie warto.

W jaki sposób odreagować szarą rzeczywistość ?

Cześć to znowu ja 🙂 Dzisiaj kolejny dzień odpoczynku na rodos 😉 Co słychać? i jak mijają wakacje ? Na ogół w środę mam spotkanie zapoznawcze w nowej szkole. Nie mam jakiś szczególnych planów na wakacje, po prostu żyje dniem dzisiejszym i nic nie planuje, mimo tego i tak zawsze znajdzie się coś do roboty 🙂 Zachęcam do kontaktu ze mną poprzez e-mail.

Ja od dłuższego czasu stosuje aktywność fizyczną, niektórzy twierdzą, że na tym punkcie zwariowałam, ale to pomaga mi odreagować wszelkie smutki (emocje) . Najbardziej lubię bieganie 🏃i basen. Oprócz tego palę nikotynę ale do tego nikogo nie zachęcam z tego względu, że łatwo się uzależnić. Od czasu do czasu napije się z dwie lampki wina ale jeśli chodzi o takie zdrowe nawyki. To pomaga mi również muzyka, spacery, przebywanie ze zwierzętami. Mimo tego, każdemu może pomagać coś innego, bo każdy jest inny. Każdy ma inne zainteresowania, pasje, które warto odkryć i codziennie dążyć do ich realizowania. Myślę, że każdemu z nas przydałby się tak zwany „odstres” od rzeczywistości. Rozmowa z kimś bliskim o ile macie taką możliwość, bo z reguły wiem, że nie zawsze tak bywa. Od jakiegoś czasu wzięłam się w garść, dążę do swoich celów i tego się trzymam, z dnia na dzień czuje się bardziej szczęśliwsza i pewna siebie. Pokonałam wiele swoich słabości, lęków i jestem z tego cholernie dumna. Najważniejsze to nie być zależnym od nikogo, po prostu znaleźć tą swoją wewnętrzną siłę i wspierać siebie samemu na duchu. Ja stałam się zupełnie samowystarczalna. A najważniejsze to zajmować się czymś co powoduje jak najczęściej uśmiech na naszej twarzy. Wiadomo, że obowiązki powodują, że jednak musimy je wykonywać, ale kiedy mamy tą chwilę wolnego czasu zadbajmy o siebie:) bo warto :). Każdy dzień przynosi nowe lekcje, z doświadczeń wyciągam wnioski i trzymam głowę wysoko jednym słowem walczę. Nie duśmy swoje emocje w sobie, wyrzucajmy je na zewnątrz. Mamy ochotę popłakać? Płaczmy. Krzyczeć? Oddalmy się w jakieś spokojne miejsce i krzyczmy. Każdy dzień powoduje, że staje się silniejsza psychicznie. Wybaczam, nie mam żalu do przeszłości, bo nawet te najgorsze chwilę mnie czegoś nauczyły i najwidoczniej tak musiało być. Zapomnijmy o przykrych sytuacjach, ciągle do przodu, nigdy wstecz. Nie możemy powrócić do tyłu i zmienić przeszłości ale możemy dzielnie walczyć o lepszą przyszłość i tego się trzymajmy:)

8 lipca

Wróciłam właśnie do domu. W sumie nawet było fajnie, ale szybko minęło. Czyli jak zwykle wszystko co dobre szybko się kończy. Pogoda niezbyt dopisała. Wspominałam wam o tym, że spróbuję porozmawiać z tym kolegą. Otóż było ciężko, żeby nawiązać z nim jakikolwiek temat, nawet najprostszy, ale ja to zupełnie rozumiem, bo sama kiedyś taka byłam. Wspinałam się po szczebelkach, że tak powiem, kiedy zadawałam pytania konkretnie do tematu, często nie usłyszałam odpowiedzi, ale się nie dziwię, więc postanowiłam to inaczej rozegrać. Zadawałam pytania takie dosyć podchwytliwe, żeby zaczął ze mną chociaż rozmawiać, żeby coś się odezwał i powiem wam, że tak od tematu do tematu, było coraz lepiej, ale to nie było jeszcze to. Widziałam, że się stresuje moją obecnością, a szczególnie, kiedy rozmawialiśmy. O kontakcie wzrokowym można było zapomnieć, ale tak szczerze, kiedy byłam ku kresce w jego wieku, strasznie się wstydziłam siedzieć z kimś na przeciwko i mówić o swoich problemach prosto w oczy. Nawet nie potrafiłam. U niego też tak było, więc rozluźniałam sytuacje, często się uśmiechałam, żartowałam, nie narzucałam jemu swojego wzroku, szczególnie kiedy mówił i zamiast siedzieć na przeciwko siebie, spacerowaliśmy. Myślę, że poczuł się choć trochę lepiej, być może uspokoił. Starałam się dopasowywać styl wypowiedzi do jego, żeby nie było za poważnie i za stresujaco, sama kiedyś czułam się lepiej jeśli ktoś podchodził do mnie w taki oto sposób. Byłam spokojna, wszystko po kolei mu wyjaśniłam co na czym polega, jak to wygląda w rzeczywistości. Troche też opowiedziałam o sobie, jak to u mnie wyglądało, jak ja to przechodziłam, że zaburzenia nie są niczym złym i nie jest żadnym świrem, że to wszystko z czasem minie, jeżeli pozwoli komuś sobie pomóc, przed kimś się otworzy. Postawiłam się na swoim miejscu, wczułam się po prostu w sytuację jaka panuje, ujmując przypomniałam sobie dawną siebie:) i nawet powiem wam, że czytałam w jego myślach, bo kiedy przechodziłam to samo, podchodziłam do pewnych rzeczy identycznie. Oczywiście to była tylko rozmowa, nie jestem do końca pewna czy mnie wysłuchał do końca, czy się nie znudził bądź był na tyle zestresowany, że do końca tego nie pamięta albo po prostu blokował się przed tym kiedy próbowałam mu pomóc. Mimo wszystkiego spróbowałam i można powiedziec, że się udalo i jestem z siebie dumna, że umiem podchodzić do pewnych spraw, że nie jestem już taką osobą jak kiedyś, jakiś promyk uśmiechu zawsze we mnie się budzi, nawet w najgorszych chwilach. Na ogół zaproponowałam mu sesje z psychologiem, jeżeli w końcu się przełamie i będzie przede wszystkim na to gotowy, nic na siłę. Zależało mi na tym, żebyśmy porozmawiali sam na sam, bez jego młodszych braci, bo wiedziałam, że przy nich się nie otworzy, że będzie czuł się nieswojo. Dlatego znalazłam ten moment i zaczęłam działać. A i żeby uwierzył, że mówię prawdę, pokazałam mu swoje blizny po samookaleczaniu się, widziałam łzy w jego oczach, ale myślę, że wyniósł coś z moich słów. Jedynym plusem w jego sytuacji jest to, że przynajmniej jego trener zauważył, że coś się złego z nim dzieje i podobno rozmawiali, ale w szczegóły nie wnikałam. Mam nadzieję, że znajdzie się ktoś jemu bliski, który pomoże mu z tego wyjść, że nie zakończy się to tragedią, bo na prawdę jest w złej formie psychicznej.

Dobre światło🏋

Na początek.. jutro wyjeżdżam na weekend nad jezioro w celu zregenerowania się, odcięcia od szarej rzeczywistości..Nie mam jakiegoś takiego wielkiego zapału, po za tym, bolą mnie dziąsła, chyba jakiś stan zapalny, więc ratuje się czym mogę.

Dlaczego warto pomagać innym i reagować na krzywdę innych ?

W taki sposób dajemy przykład innym, jesteśmy można powiedzieć wzorem do naśladowania, oprócz tego poznajemy swoją wartość, swoje zalety. Oprócz tego osoba, która potrzebuje pomocy, będzie wdzięczna jak i również poczuje się lepiej. Nie po chrześcijańsku jest udawanie, że wszystko jest okej. Udajemy, że nic się nie dzieje, że nic nie widzimy, przechodzimy obok takiego kogoś obojętnie. Moje pytanie jest Dlaczego, tak się dzieje? Czy na prawdę, poświęcenie trochę swojego czasu, osobie która tego potrzebuje, jest czymś wykańczającym ? Czymś, co nie jesteśmy w stanie zrobić ? Moja refleksja jest taka , że jeżeli czegoś bardzo pragniemy i będziemy dzielnie walczyć do tego, żeby to osiągnąć. Osiągniemy to! Nie ma innej opcji. Osobiście nie potrafiła bym przejść obok takiego kogoś tak gdyby nigdy nic. Sumienie by mnie raczej zagryzło. Dlatego jestem zdziwiona podejściem niektórych ludzi, kiedy załóżmy ktoś dostaje ataku padaczki na chodniku, a obok setka pieszych i to właśnie ten jeden z nielicznych zatrzyma się i wezwie pogotowie. Sam św. Jan Paweł 2 wygłosił; „Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością”. Jednakże, starajmy się pomagać bezinteresownie, nie licząc na jakąś nagrodę, bo najpiękniejszą nagrodą jest zwykłe „dziękuję”. Rozumiecie ? Nigdy nie wiemy kiedy my jako ludzie będziemy potrzebować pomocy tak jak taka osoba w takim właśnie momencie. Empatia moi drodzy. Dobro jak i zło powraca wcześniej czy później. Dlaczego utrudniamy sobie życie ? Sami na własne życzenie ? Traktuj tego kogos, tak, jakbyś ty chciał być traktowany. Czy za mało jest jeszcze nam zła na świecie ? Czy samo to nam nie wystarcza ? Życie bywa przewrotne, to co dajemy od siebie do nas powraca. Wpis nie ma na celu nikogo urazić tylko zmotywować. Powiem wam, że znam takiego syna moich znajomych, który jest faktycznie zamkniety w sobie, a że razem wyjeżdżamy , jako rodzinny wypad . Spróbuję z nim jutro porozmawiać, bo wiem , że bywa u niego chwilami ciężko. Dlatego zależy mi na tej rozmowie. Zależy mi, żeby pomagać innym, ja to po prostu lubię. Wiecie dlaczego ? Bo wiem jak to jest nie mieć przy sobie nikogo, kto by mógł pomóc , doradzić .. Wiem co to znaczy samotność . Co znaczy zmierzać się za dnia ze swoimi słabościami. Jak to jest byc wyśmiewanym przez środowisko. To kiedy rodzice cię nie rozumieją, to w jakim świetle nas przedstawiają. Życie bywa bolesne, ale to nie zmienia faktu, że nie trzeba walczyć , bo trzeba! Też kiedyś miałam te czternaście lat i wiem, że dojrzewanie bywa ciężkie , okrutnie ciężkie, dlatego tym bardziej takie osoby potrzebują chociażby zwykłej szczerej rozmowy.

Mimo przeciwności losu, trzeba iść przed siebie z uśmiechem

Wiadomo, że każdy z nas ma gorsze dni, ale mimo tego nie zadręczajmy się za dużo. Po każdej burzy wychodzi słońce. Raz jest gożej, a raz lepiej, na tym polega życie. Nie może być cały czas pięknie i kolorowo. Dla większości z nas życie staje się wyzwaniem. Jeżeli mamy ochotę popłakać, to płaczmy. Wyrzucamy wtedy swoje negatywne emocje, po czym powinno być nam o dużo lepiej. Ja to sobie tłumacze w taki sposób, że nic nie dzieje się bez przyczyny, wszystko dzieje się z jakiegoś powodu i to, że być może teraz leżymy na dnie, w końcu staniemy na nogi z powrotem i tak w kółko aż do znudzenia. Nawet kiedy jest źle , uśmiecham się jak najczęściej, nie mogę obciążać innych tylko dlatego, że u mnie jest źle bo akurat u kogoś w tym momencie może być dobrze. Być może pociesze was tym , że nie jesteśmy sami na tym świecie,że każdy z nas przechodzi ciężkie chwile. Grunt to się nie poddawać. Wiem, że życie nie jest idealne, ale istnieje coś co moglibyśmy zmienić, swój sposób myślenia. Dla jednych takie sytuacje mogą być końcem a drudzy wręcz przeciwnie nabierają siłę do walki. Takie zderzenie z murem i tak też jest u mnie. Zaczęłam robić coś czym się pasjonuje. Najlepiej to jakbyśmy nie mieli zbyt dużo czasu na myślenie. Są wakacje, większość ma urlopy, korzystajmy z tego, odpoczywajmy od codziennych cyrków i pogoni. Istnieje wiele trudnych sytuacji, ale jakoś trzeba w tym przetrwać. Wiele rzeczy nam się nie podoba, ale czy cokolwiek robimy, żeby to zmienić? żeby poczuć się lepiej? W to wątpię. Trzeba znaleźć ta motywację, ulepszać swoją teraźniejszość i przyszłość. Siła jest w nas, nikt za nas niczego nie zmieni. Jeżeli potrafimy się przygnębiać godzinami, zapewne i stać nas na uśmiech. Przeciwności losu sprawiają, że jesteśmy bardziej odporni na ból wewnętrzny, stajemy się silniejszymi. Mówmy otwarcie co nam się nie podoba, co nas przytłacza, dręczy. Wyrzućmy to wszystko z siebie, nie bądźmy zamknięci w sobie, to nieorzystnie będzie wpływało na naszą psychikę. Trzeba w jakiś sposób ta codzienna rzeczywistość odreagowywać. Niezbyt zachęcam was do używek, ale do sportu owszem. Bądźcie dzielni☺

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑